11 czerwca 2016
Rosół , czysto polskie danie, bez którego nie ma przyjęcia ani królewskiego, ani prezydenckiego (nam nadzieję), ani wiejskiego, zasługuje na poemat, lecz nie takiego pismaka, jak ten poniżej. Skoro porządni poeci się nie zdobyli na pochwałę rosołu, musiał tego dokonać rzemieślnik w biegły w rymu tworzeniu..
Skoro o rosole, to na żółto.
P o c
h w a ł
a r o
s o ł u
Dzisiaj napiszę pieśń o rosole
Co się pojawia na
polskim stole
Moi
panowie i moje panie
To danie
polskie jest niesłychanie
Bez tego
płynu z makaronem
Nikt by
ni pojął dziewki za żonę
Z
rosołem jestem oswojon z dziecka
To jest
tradycja czysto szlachecka
Z rosołu
rosły szlachcicom brzuchy
I po
rosole kwitły dziewuchy
Gdyby
nie rosół kaczy czy kurzy
Polak na
Niemca by się nie wkurzył
Czy pod
Grunwaldem czy też pod Orszą
Zgotował
klęskę wrogom najgorszą
Napiszmy
zatem pieśń o rosole
Ze
wszystkich zupek ja rosół wolę
Kiedy
się rodzi córka lub synek
Radość
panuje w całej rodzinie
Zjadą
się babcie zjadą dziadkowie
Zjadą
rodzice zjadą teściowie
Przyjedzie
ciocia przyjedzie wujek
Interes
pewnie w tym jakiś czuje
Bo
zapowiada się cud przyjęcie
Tata
wypije kielicha z zięciem
Zestalą
wszyscy w się w jedną grupę
Aby
podziwiać dzidziusia pupę
Mama zaś
w kuchni szparko się miota
Aby
obiadek dla gości podać
Wszyscy
już siedzą przy wspólnym stole
Łyżkę
zanurzą w kurzym rosole
Bo rosół
zupa ta na przyjęciu
Ma w
naszym kraju największe wzięcie
Rosół
jest danie w Polsce czołowe
Pełne
witamin najbardziej zdrowe
Cisza
zapada siorbanie tylko
Co rusz
przerywa cisze na chwilką
Makaron
zjada dziadek z hałasem
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Na stół
przynoszą mięsa tym czasem
Skrzydełka
albo udka z kurczak
Goście
na danie te mają smaka
Potem
jak każe praktyka wieczna
Na stole
zjawia się cud wódeczka
To nic
innego jak polska czysta
Albo
siwucha to oczywista
Wypija
tata dziadzio wypije
A nasz
maleńki niechaj nam żyje
W tym
dziadzia nagle się tym popisze
Jego
pieśń gromką wszyscy usłyszą
Zwyczaj
odwieczny naszego dziada
Że gdy
wypija śpiewa Brygadę
Po
pewnym czasie nadchodzą chrzciny
Do popijawy to czas jedyny
Znowu
się zjeżdża cała rodzinka
Już
wszystkim cieknie na rosół ślinka
Bo rosół
to jest czołowe danie
Największe
gości uszanowanie
A po
rosole skrzydełka udka
A po
obiadku musi być wódka
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Wypiją
wszyscy za dziecka zdrowie
Wuja od
zawsze był mocny w mowie
Za toastami toasty wznosi
Wódzia
na stole że aż się prosi
Nareszcie
wszyscy już mają w czubie
Całkiem
po polsku ach jak to lubię
A dziad
co walczył kiedyś z marszałkiem
Się po
rosole rozkleił całkiem
Ze
strychu znosi ułańską szpadę
Zaintonuję "Pierwszą Brygadę"
Nadchodzą
pierwsze już urodzinki
Na rosół
wszystkim już ciekną ślinki
Już się
zjeżdżają siedzą przy stole
I marzą
wszyscy znów o rosole
A w nim
nitkowy makaron pływa
Siorbią
a szybko płynu ubywa
Potem skrzydełka i kurze udka
No i na
koniec zjawia się wódka
Na tym
przyjęciu wuj mocny w mowie
Toasty
wnosi za dziecka zdrowie
Wnosi i
wnosi wnosi i wnosi
Aż wódka
pod stół wszystkich wykosi
Zaś
dziadek co jest też mocny w głowie
Brygadę
śpiewa na dziecka zdrowie
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Latek
przybywa czas szybko leci
Więc
dojrzewają i nasze dzieci
Księżulo
który działał a parafii
Nauczyć
dzieci wiary potrafi
Nadeszła
wiosna komunia pierwsza
Ta
uroczystość jest godna wiersza
Zjeżdża
się z Polski cała rodzina
Stół się
pod jadłem będzie uginał
Gdy
wszyscy wrócą z kościelnej gali
Starzy i młodzi wysocy mali
Dziś
uświęconej wręczą podarki
Komputer
rower smarfon zegarki
Po tych
uciechach na ostatku
Siada
rodzina do obiadku
Z wazą
do stołu gosposia bieży
Płyn
jakiś wlewa w puste talerze
Nikomu
tego nie trza tłumaczyć
Że to
rosołek tym razem kaczy
W nim
makaronik prawie jak nitki
Rosół
makaron zwyczaj nie brzydki
Teraz nastąpi wspólne siorbanie
Mężczyźni
głośniej a ciszej panie
Potem
zarządzi córci wujaszek
Aby się
zabrać do wódzi flaszek
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Pleban
zakazał dziś wódki picia
Kiedy
bez wódki to nie ma życia
Wujaszek
wszystkim tę mądrość rzecze
Że nie
zawadzi choć kieliszeczek
Wieczór
rodzinny jest dosyć długi
Więc
jeden kielich i kielich drugi
Przytomna
jeszcze wciąż pani domu
Wyniesie
butle gdzieś po kryjomu
Kiedy na
stole braknie napitku
Panowie
zaklną pod nosem brzydko
I
pocałują świętą panienka
Mamę i
babcię też cmokną w rękę
I się
rozjadą na cztery strony
Pod
czułą pieczą każdy swej żony
I tylko
dziadek z ułańską szpadą
Się
popisuje pierwszą brygadą
Mija rok
jeden mija rok drugi
Od tej
najświętszej w życiu posługi
Mija rok
czwarty i szósty leci
Szybko
starzeją się nasze dzieci
Nasza
panienka ma problem ważki
Kłopot
się zrodził we wnętrzu czaszki
Bo
pojawiła się jakaś cieczka
W
majteczki włożyć trzeba chusteczkę
Zapewne
grzeszna ta tajemnica
Takie
zdarzenie jej nie zachwyca
Chce się
w temacie czegoś dowiedzieć
Niech
ksiądz rozgrzeszy grzech na spowiedzi
Księżulo w strachu nie wie co ma rzec
Spowiadać
z takich zdarzeń zakaże
W końcu
jej rzecze idź moja córko
Do
koleżanek gdzieś na podwórko
One
najlepiej czy wytłumaczą
Co takie
znaki u dziewczyn znaczą
Może
broszurką w księgarni kupię?
Księżulo
na to jakże nie fuknie
Jawnogrzesznico
nie waż zaglądać
W
księgach bezbożnych wiedzy pożądać
Jest na
majteczkach plama i halce
Znalazła
mama bieliznę w pralce
Wreszcie tłumaczy córci nieśmiało
Że tak
być musi to co się stało
Stałaś
się córką dzisiaj kobietą
Rosołek
z pałką zjemy dziś przeto
Bo
uroczysta to dla cię chwila
Będą się
chłopcy do cie przymilać
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Bo rosół
spełnia rolę
Nasza
córeczka szybko dorasta
Już do
liceum chodzi do miasta
Milowym
krokiem kroczy matura
A po
maturze z domu da nura
Ponieważ
dziewczę uczy się dzielnie
Pewnie
dostanie się na uczelnię
Jako tu
rzekłem egzamin w toku
I koniec
szkoły w zasięgu wzroku
Wreszcie
pokaże świadectwo śliczne
Więc
gratulację sypią się liczne
Cała
rodzinka ręce zaciera
Kiedy
przyjęcie? Już się wybiera
Wuj
babcia ciotka kuzynka dziadek
I dalszy
kuzyn (ma duży spadek)
Także
prezenty wręczają liczne
Krajowe
albo też zagraniczne
Mama do
stoły gości zaprasza
Będzie
rosołek o dobra nasz
Będą
skrzydłaka udka od kury
Wszyscy
weseli nikt nie ponury
Na stoły
wnoszą wazy z rosołem
Goście
przy stołach usiedli kołem
Jest
makaronik jak nitki cienki
Więc
biorą wszyscy łyżki do ręki
Słyszy
się w koło ciche siorbanie
Lecz
nikt uwagi nie zwraca na nie
Wszyscy
się spieszą bo stygną udka
A
jeszcze czeka na wszystkich wódka
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Jest
jeszcze ciasto jest jeszcze kawka
Tu i tam
słychać jak zabrzmi czkawka
Wujcio
już pierwszy kielicha wznosi
Za tę
maturę zdaną przez Zosię
Rodzina
za nim chylą sąsiedzi
Każdy
kto może z wódzią się biedzi
A nasza
panna dziś bohaterka
Coś na
kuzyna ukradkiem zerka
Bo ten
kuzynek z dalszej rodziny
Też się zdobywa na odwiedziny
Wypił
lampeczkę lecz nie za wiele
Sprawny
chce gościć na duszy ciele
Też
zerka z boku na maturzystkę
Wnet się
spotkają ich oczy bystre
Muszę
wyjawić do czego zdążam
Oto się
nowy związek zawiąża
Nie
opisujmy dalszych wypadków
Butelek
zbrakło na ostatku
I tylko
dziadek z ułańską szpadą
Się
popisuje pierwszą brygadą
Oto
nadchodzą ponure wieści
Nikomu w
głowie się to nie mieści
Bo babci dzianej jak żywe srebro
Się nie
udało przez życie przebrnąć
Już się
rozchodzą wieści po świecie
Goście
się zjadą w całym komplecie
Taki
jest zwyczaj nasz polski stary
Kto się
położy na twarde mary
Kto
niespodzianie zejdzie ze świata
Zaprasza
do się siostrę i brata
Kuzyna
syna wnuka i córkę
Niech
łzy się leją na grobem ciurkiem
Nie jest
w zwyczaju żyć tylko smutkiem
Znalazł
dziadunio na to odtrutkę
Rosołek
musi być i na stypie
Już
gospodyni makaron sypie
Jak u
krawcowej cieniutkie nici
Rosół z
tym wnętrzem najlepiej syci
Potem z
brojlera udeczka tłuste
I
zasmażana przy tym kapustka
Albo
kiszona albo świeżutka
Z
kapustą lepiej smakują udka
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Dania
zjedzona łzy są obtarte
Wdowiec
na stole postawił wartę
By
żałobnikom oczy osuszyć
Na
kieliszeczek zebranych kusi
Taki
maleńki starej nalewki
Podniosły
panom się w górę brewki
Nalewki
co ją leżąca w trumnie
Przed
gośćmi nieraz chwaliła dumnie
Dziadek
ją znalazł ukrytą w schowku
By nią
częstować przy jej pochowku
Nieutuleni
wciąż żałobnicy
Nie
widzą w trunkach wielkiej różnicy
By nie
narażać wdowca na koszty
Jest na
to sposób niezwykle prosty
Goście
postawią przed się na stole
W
miejscu talerzy po rosole
Każdy
ćwiartuchnę albo i więcej
Już
kieliszeczki są w każdej ręce
Co
dalej? także karawaniarze
Z gośćmi
posnęli przy stole w parze
I tylko
dziadek z ułańską szpadą
Się
popisuje pierwszą brygadą
Co było
dalej? Zosia z kuzynkiem
Rozsmakowali
się w własnej ślince
Z owym
kuzynkiem co dostał spadek
Więc ich
skojarzył szybciutko dziadek
Wielkie
szykuje się weselisko
Co żyje
cieszy się z tego wszystko
Młodzi trzymają się rączka w rączkę
Już
zapowiedzi już są obrączki
Proboszcz
obwiąże im stułą dłonie
To ich
wolności tragiczny koniec
W domu
weselnym weselne bramy
Witamy
młodych młodych witamy
Rżną
muzykanty dziarskiego marsza
Wprzód
młoda para za nią najstarsza
Jest
pocałunków co nie miara
Uściskać
pannę każdy się stara
I
podarunków jest całe krocie
Warują
ze wsi dzieci przy płocie
Im się
należą łakocie przecie
Takie
zwyczaje są w całym świecie
Czy to
na Marsie planecie innej
Wesele
także święto dziecinne
Teraz nastąpi scena najpierwsza
Godna
poety co pisze wiersze
Goście
zasiądą wspólnie do stołu
Bo na
talerzach lśni już rosołek
A w tym
rosole jest makaronik
Goście
już dzierżą łyżki w swej dłoni
Płynie
najdroższy o płynie złoty
Ja też bym
łykał ciebie z ochotą
Rosole
ach rosole
Od
innych zup cie wolę
Bądź z
kaczki albo z kury
Nie masz
nad ciebie lury
Od
innych zup cię wolę
Siorbać
przed alkoholem
Co było
dalej to wszyscy wiecie
Wesela w
całym podobne świecie
Bo po
rosole kaczce i torcie
Oraz
łakoci w przeróżnym sorcie
Przychodzi
kolej na punkt ważniejszy
Ktoś do
kieliszka nalał płyn pierwszy
Były
śpiewy tańce zabawy
Tylko
był dziadek jakiś niemrawy
Wreszcie
odwaga mu przypłynęła
Przyszła
kolej na jego dzieło
Wyciąga
z szafy bojową szpadę
I pełnym
głosem ryczy Brygadę
Wieczorem
wszyscy mają tak w czubie
Kto jest
kim nie wiem całkiem się gubię
Lecz
gdzie podziali się młodzi nasi
Już mi
się w głowie wszystko kiełbasi
Z boku
stodółka a tam na sianie
Można se
uciąć wyborne spanie
W
ścianie są szparki wewnątrz poświata
Patrzę i
widzę co tam do kata
Na tym
mięciutkim pachnącym sianie
Jest
rozpostarte jakieś posłanie
Na tym
posłaniu co widzą oczy
Parka
się z sobą ściśle jednoczy
To
zjednoczenie trwało tak długo
Aż
słonko rankiem wstało z posługą
Dziadzio
co jeszcze trzymał się dzielnie
Prawdy
wygłaszał najbardziej celne
I
gromkim głosem chrypiał Brygadę
Na
bohatera nie było rady
Co było
dalej zgadnąć nie trudno
Było to
rankiem lub po południu
Żona nad domem
co trzyma pieczę
Taką
przemowę do męża rzecze
Coś mnie
tam kopie po moim brzuszku
Mężu
leniuszku z fotela rusz się
Tuż koło
pępka przyłóż swe uszko
I
sprawdź co rusza się w moim brzuszku
Jak było
łatwo do przewidzenie
Przybędzie
parze żywotne mienie
Znowu
się zjawią goście po społem
Urodzinowym
raczyć rosołem
Dalszych uczt onych opis pominę
To się
określa "da capo al fine"
Post postscriptum:
Znalazłem
księgę pismo bez mała
Ledwo
czytelne całe zbutwiałe
Rozszyfrowałem
tam z trudem wielkim
O
pierwszym władcy jaki był wielki
Opowieść ze wszech miar bardzo ciekawą
Jaką to
się okrył wieczystą sławą
Żyło
książątko gdzieś w polskich lasach
Nieraz z Polany za żubrem hasał
Aż się
zdarzyło po pewnym czasie
Gdy z
brzuchem pełnym spał na popasie
Śni mu
się czeska dziewoja hoża
Była zapewne to wola Boża
Gdy go
zbudzili dusza zawrzała
Aż się
przelękła drużyna cała
W pogoń
za dziewką z miejsca się udał
A że na
świecie dzieją się cuda
Ujął i
przywlókł do swego grodu
I już ją
kładzie sobie pod spodem
Ta woła
hola hola mój bratku
To
zdarzyć może się na ostatku
Najpierw
się zanurz w święconej wodzi
Wpierw zaślubiny będą w kościele
Potem położę ci się na spodzie
Przecież nie żądam od cię tak wiele
Nie miał wybory nasz książę Mieszek
Potem położę ci się na spodzie
Przecież nie żądam od cię tak wiele
Nie miał wybory nasz książę Mieszek
To że
się zgodził to ja się cieszę
Zjechali
zewsząd się komesowie
I nawet
z Pragi wielcy panowie
Biskup
się zjawił z wodą święconą
Księcia
po szyję w niej zanurzono
Ta co
się zwała wtedy Dąbrówka
Miłosne szepce Mieszkowi słówka
Porozstawiano
na grodzie stoły
Do stołu
wszystkich Dąbrówka woła
Wyznam
to wszystkim jak najszczerzej
Wtedy
nie było jeszcze talerzy
Na stoły
wnoszą więc dzbany z gliny
By rosół
spożyć sposób jedyny
Łyżek
też wtedy jeszcze nie znano
Do ust
przyłożą gliniane dzbany
W swej
wypowiedzi niech będę szczery
Skąd
jest ten rosół skąd te bojlery
Oto był
dla mnie wielki dylemat
Bo w
manuskrypcie ni wzmianki nie ma
Może
wymazał wiadomość skryba?
Spróbuję
o tych sprawach po gdybać
Gdy o
rosole na tym weselu
Marzyło
gości książęcych wielu
Wysłał
do borów Mieszka swych wojów
Niech
się popiszą w ptactwu podboju
Zabrali
łuki zabrali kusze
Na co im
broń ta pisać nie muszę
Sposób
polowań wcale nie łatwy
Ubili
wrony i kuropatwy
Może
ubili także cietrzewie
Czy z
tego rosół był tego nie wiem
Dość że
rycerstwo było kontente
I od tąd
rosół to danie święte
Dzidka
nie było na tym przyjęciu
Pierwsza
brygada nie miała wzięcia
Po pewnym
czasie synek się rodzi
Jakieś
mu imię nadać się godzi
Więc
uradzono nazwać go Bolek
Wielką w
ojczyźnie on spełni rolę
Jako tu
rzekłem tak się i stało
O jego
dziełach piszą nie mało
Jak o
tym wszyscy zapewne wiecie
Na zjazd
zaprasza na tysiąclecie
Królów i
książąt nawet cysarza
Po raz
się pierwszy w Polsce to zdarza
A na
przyjęciu przy wielkim stole
O czym
się marzy? No o rosole
Cysarz
co przybył aż z ziemi włoskiej
Przywozi
z sobą makaron włoski
Taki
cieniutki jak chińskie nici
Taki
makaron najlepiej syci
Gospodarzowi
Cysarz w podarze
Jak
starożytny zwyczaj to każe
Kołek drewniany i zaostrzony
Dał aby
karać mógł swarną żonę
Albo
podbijać grzeszne pogany
Z czego
nasz Boluś był bardzo znany
W
historii wielką odegrał rolę
Ten
napój z kury na naszym stole
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz