Kto czyta wrzuca grosz do skarbonki emocji
i wiedzy. Kto czyta zapala świecę w duszy.
Kto czyta uśmiecha się do piszącego.
U k r y w a j m y
p r a w d ę
Nie
wierzę w płaskość ziemi
Ani jej
kolistość
W teorię
względności
I to inne
wszystko
Nie
wierzę w słońca płomień
Ani w
gwiezdne światła
Ani w
atomy
To wiara
niełatwa
Nie
wierzę w ksiąg mądrości
Ni poetów
wersy
Jestem w
swojej niewierze
Chyba
pierwszy
Nie wiem
czy to prawda
Co o
bliskich sądzę
Ich złe
tajemnice
Od lat w
koło błądzą
Nie'm pierwszy bez wiary
Co uwiera
w życiu
W co
właściwie wierzyć
W jawne
czy w ukryciu
Jawne
gest przyjaźni
Złe
prawda w ciemnicy
Najgorsza
w milczeniu
Nie do
wydobycia
Każde z
nas odejdzie
Jedni
gorycz niosąc
Może
bliscy z prawdą
Oszczędzają
ciosu ?
S ł o w o
o k a m i e n i m u
Nie mam
dla ciebie uznania
Dla
wiersza też o kamieniu
Nie ma
nawet rymu
Obelgi
nie wymienię
Wierszujący
panie
Podobnie
potrafię
Zobaczymy
Można
rozmaicie
Np.
kamień młyński
Kamień
węgielny
Kamienny
świat
Może być
i
Kamienna
twarz
Kamyk
Wrzucony
do ogródka
Czy pod
nogi
To kamień
obrazy
Lepiej
wrzucić do wody
Nikomu
nie szkodzi
A ty
urodziłeś się na kamieniu
Tak mi
powiedział profesor
Na
egzaminie
Z kamieniologii
Były też
i kamienie na szaniec
To jest
coś
Kamienie
szlachetne
A co z
kamieniem mądrości?
Ja go nie
mam
Może będę
miał nagrobny?
A to
pisanie to kamień milowy
O
kamieniu
Jest i
kotłowy
Nazębny
Nerkowy
Te nie są szlachetne
….niech
pierwszy rzuci kamieniem
Pierwszych
nie ma
Może być
zegarek na kamieniach
Też polny
Aż taka
różnica?
Można i
więcej
Wisi u
szyi itd..
Oto jaki jest kamień
Czy to
wszystko o kamieniu?
Jeśli tak
Kamień
spadł mi z serca
Ale na
koniec
Nie
pozostanie
Kamień na
kamieniu
I zabrzmi
drwiący śmiech pokoleń
Taka jest
prawda
Ta nas
nie wyzwoli
M i g a w k a z d a l e k a
W i e
r n o ś ć s ł o
w u
Miałem
już wszystko w głowie
W czasie
bezsennej nocy
Ułomnym
człowiek
Nie
znajdę w pamięci pomocy
Więc od
początku
Szukam
słów
I wątku
Ty
Prorok z
ludu
Groźny
dla możnych
Mądrych w
piśmie
Sprawca
cudów
Stajesz
się groźny
Znamy
sposób
Na
okiełznanie
Głosiciela
I jego
kazania
Bez prawa
głosu
Są
odszczepieńcy
Ideolodzy
Dziwnych
prawd
Takich
wytępić
Duchem
ubodzy
Błogosławieni?
Po kraju
chodzi
Wiernych
odmieniać
Co z
naszą władzą?
Nas w
piśmie starszych?
Rządzić
przeszkadza
Świątynie
burzy
Win tych
wystarczy
Zbiera
się rada
Nie
czekać dłużej
Podczas
wieczerzy
Z prawdy
się zwierzy
Da
przykazanie
Że
miłowanie
Oskarżyciele
Win w nim
tak wiele
Nadchodzi
zguba
Na wzór
Jakuba
Krew się
wytoczy
Za
pokolenia
Musiał
ofiarą
W
historię wkroczyć
By świat
odmienić
Pieczęć - korona
Za swe
przesłanie
Na palu
skona
Za
nauczanie
Mógł się uchylić
W każdej chwili
Świadectwo grobu
Za wierność słowu
I
zmartwychwstanie
M i g a w k a z d a l e k a
Firanka
chroni spojrzenie zalotne
Czy
kiedyś ciebie dziewczyno ja dotknę?
Firanką buja moja myśl złowieszcza
Bo ja cię
z dala spojrzeniami pieszczę
Zwisa
zasłona mojej nieśmiałości
Otworzyć
okno byłoby najprościej
Głosem
najczulszym rozsiewać szeptania
Stań się
na zawsze moją słodka pani
Minęła
okno nie zerknie w firankę
I tym
akcentem moja piosnkę zamknę
Mignęła
kiedyś taka postać z baśni
Po latach
w sercu jest mi trochę jaśniej
J a k b y
ć p t a k i e m ?
Ptak
Uskrzydlone
powietrze
Wiotko się wznosi
W
szczęśliwe przestworze
Płynie na
wietrze
Koliber
lub orzeł
Być
mi ptakiem
W
błękitnej toni
Strzelistym
znakiem
Za słońcem w pogoni
Z gniazdem w listowiu
Wśród przyjaciół chmary
Wśród przyjaciół chmary
Oto
człowiek
Ptasiej
miary
Skrzydełek mi brak
Chociem
dwunogi
Tylko mój
znak
Podchmurne
progi
Zmień
Boże Panie
To
ludzkie trwanie
W ptasie
istnienie
Będzie ci
lepiej
Ze mną na
ziemi
Ptak jest
bezgrzeszny
Trwa w
przykazaniu
Śpiewem
pocieszy
Gdy jest
Ci smutno
W twym
wiecznym trwaniu
Nie
spełnisz prośby?
No cóż to
trudno
Bo
widzisz brak mi
Co ma ptaszyna
Bo mi
ostatnio
Trudno
wytrzymać
Los mój
człowieczy
Nie
radość ptaka
W nicość
poleci
A nicość
jaką?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz