R o z m a i t o ś ćc i

5 kwietnia 2016 r.

Kto czyta wrzuca grosz do skarbonki emocji 
i wiedzy. Kto czyta zapala świecę w duszy. 
Kto czyta uśmiecha się do piszącego.

U k r y w a j m y    p r a w d ę

Nie wierzę w płaskość ziemi
Ani jej kolistość
W teorię względności
I to inne wszystko

Nie wierzę w słońca płomień
Ani w gwiezdne światła
Ani w atomy
To wiara niełatwa

Nie wierzę w ksiąg mądrości
Ni poetów wersy
Jestem w swojej niewierze
Chyba pierwszy

Nie wiem czy to  prawda
Co o bliskich sądzę
Ich złe tajemnice
Od lat w koło błądzą

 Nie'm pierwszy bez wiary
Co  uwiera  w życiu
W co właściwie wierzyć
W jawne czy w ukryciu

Jawne gest przyjaźni
Złe prawda w ciemnicy
Najgorsza w milczeniu
Nie do wydobycia

Każde z nas odejdzie
Jedni gorycz niosąc
Może bliscy z prawdą
Oszczędzają ciosu ?       

 S ł o w o   o   k a m i e n i m u

Nie mam dla ciebie uznania
Dla wiersza też o kamieniu
Nie ma nawet rymu
Obelgi nie wymienię
Wierszujący panie
Podobnie potrafię
Zobaczymy

Można rozmaicie
Np. kamień młyński
Kamień węgielny
Kamienny świat
Może być i
Kamienna twarz

Kamyk
Wrzucony do ogródka
Czy pod nogi
To kamień obrazy
Lepiej wrzucić do wody
Nikomu nie szkodzi

A ty urodziłeś się na kamieniu
Tak mi powiedział profesor
Na egzaminie
Z  kamieniologii

Były też i kamienie na szaniec
To jest coś
Kamienie szlachetne

A co z kamieniem mądrości?
Ja go nie mam
Może będę miał nagrobny?

A to pisanie to kamień milowy
O kamieniu
Jest i kotłowy
Nazębny
Nerkowy
Te  nie są szlachetne

….niech pierwszy rzuci kamieniem
Pierwszych nie ma

Może być zegarek na kamieniach
Też polny
Aż taka różnica?

Można i więcej
Wisi u szyi  itd..

Oto  jaki jest kamień

Czy to wszystko o kamieniu?
Jeśli tak
Kamień spadł mi z serca

Ale na koniec
Nie pozostanie
Kamień na kamieniu
I zabrzmi drwiący śmiech pokoleń
Taka jest prawda
Ta nas nie wyzwoli

W  i  e  r  n  o  ś  ć    s  ł  o  w  u

Miałem już wszystko w głowie
W czasie bezsennej nocy
Ułomnym człowiek
Nie znajdę w pamięci pomocy
Więc od początku
Szukam słów
I wątku

Ty
Prorok z ludu
Groźny dla możnych
Mądrych w piśmie
Sprawca cudów
Stajesz się groźny

Znamy sposób
Na okiełznanie
Głosiciela
I jego kazania

Bez prawa głosu
Są odszczepieńcy
Ideolodzy
Dziwnych prawd
Takich wytępić

Duchem ubodzy
Błogosławieni?
Po kraju chodzi
Wiernych odmieniać
Co z naszą władzą?
Nas w piśmie starszych?
Rządzić przeszkadza
Świątynie burzy
Win tych wystarczy
Zbiera się rada
Nie czekać dłużej

Podczas wieczerzy
Z prawdy się zwierzy
Da przykazanie
Że miłowanie

Oskarżyciele
Win w nim tak wiele
Nadchodzi zguba
Na wzór Jakuba
Krew się wytoczy
Za pokolenia
Musiał ofiarą
W historię wkroczyć
By świat odmienić
Pieczęć  - korona
Za swe przesłanie
Na palu skona
Za nauczanie
Mógł się uchylić
W każdej chwili
Świadectwo grobu
Za wierność słowu
I zmartwychwstanie
   
M i g a w k a  z  d a l e k a

Firanka chroni spojrzenie zalotne
Czy kiedyś  ciebie dziewczyno ja dotknę?

Firanką  buja moja myśl  złowieszcza
Bo ja cię z dala spojrzeniami pieszczę

Zwisa zasłona mojej nieśmiałości
Otworzyć okno byłoby najprościej

Głosem najczulszym rozsiewać szeptania
Stań się na zawsze moją słodka pani

Minęła okno  nie zerknie w firankę
I tym akcentem moja piosnkę zamknę

Mignęła kiedyś taka postać z baśni
Po latach w sercu jest mi trochę jaśniej
  
J a k   b y ć   p t a k i e m ?

Ptak
Uskrzydlone powietrze
Wiotko  się wznosi
W szczęśliwe przestworze
Płynie na wietrze
Koliber lub orzeł

Być mi  ptakiem
W błękitnej toni
Strzelistym znakiem
Za  słońcem w pogoni
Z gniazdem w listowiu
Wśród przyjaciół
  chmary
Oto człowiek
Ptasiej miary

Skrzydełek  mi brak
Chociem dwunogi
Tylko mój znak
Podchmurne progi

Zmień Boże Panie
To ludzkie trwanie
W ptasie istnienie
Będzie ci lepiej
Ze mną na ziemi
Ptak jest bezgrzeszny
Trwa w przykazaniu
Śpiewem pocieszy
Gdy jest Ci smutno
W twym wiecznym trwaniu
Nie spełnisz prośby?
No cóż to trudno
Bo widzisz brak mi
Co  ma ptaszyna
Bo mi ostatnio
Trudno wytrzymać
Los mój człowieczy
Nie radość  ptaka
W nicość poleci
A nicość jaką?













  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz