Nasuwają się treści pisanie ułomnie, dla popisu czczego, lecz ten dla kogo, i tak nie przeczyta. Zostanie po mnie niepamięć wsteczne, popioły rozsiane, ulga po niebycie. Takie są czasem losy przewrotne i pogmatwane. Przed kim klękasz, kto w twoim środku nieustannie mieszka, temu możesz być przeszkodą, gdy znajduje sobie surogat zastępczy.
Poniedziałek dnia 2-maja 2016 roku
Z d a l
e k i e j k r a i n y
Dobrze
dobrze przyjć w gościnę
Może na
rok na godzinę?
Nie klęcz
tak mi u podnóża
Dla
ciebie przecież ta róża
Zasłoń
niech księżyc nie widzi
Bo się
pewnie za nas wstydzi
Niech
zagrają flety słodkie
Niech
zapachną nam stokrotki
Więc ty
jesteś mi pisany?
Zamkną
nas z sobą ściany
Zamieszkamy
w swoich głowach
Każde z
nas jedna połowa
A gdy
przyjdzie czas jedności
Słodka
chwila czas umości
A gdy
najdą dni zatrute
Utoniemy na dnie w smutku
A gdy
będzie już z nas troje
Śpiewać
będziemy oboje
Czas
ostatni w końcu spadnie
Kiedy
tego nikt nie zgadnie
Rzeknę
zatem na ostatek
Więdnie
przecież także kwiatek
D r o g a
d o n i c o ś c i
Najwięcej
znaczeń jest w milczeniu
Bogata
treść
Przeżyć
bezgłośnych
Położą ci
na wieku wieniec
O grób
się może ktoś zatroszczy
Zabierzesz
z sobą powieść wnętrza
Historię
własną osobliwą
Dla
ciebie ona jest największa
Innym się
staje martwym cieniem
Upływa
czas na zapomnieniu
Chyba że ważkie
rzeczy czynisz
Zostanie wtedy imię martwe
Tablica
skryta w krypty cieniu
Takiego
trwania twego wynik
Miłości
zbledną zyski klęski
Nicość
dla ciebie jest zwycięska
W s p o m n i e n i e
To było
jak wczoraj
Objawienie
kształtu
Nie
dziwie się Grekom
Ich
rzeźbom z marmuru
Na resztę
życia
Leży
obnażone
Ozdoba
rozważań
Miotła
myśli złych
Nie
wycieraj
Eliksiru
Niech mi
świeci
Na ozdobę
Na złe
chwile
Wyhaftowała
się
W moim
jestestwie
I tak
trwa i trwa
Czołowe z
wydarzeń
Może czas
wróci
Jak
astrofizycy
Twierdzą
uparcie
Chcą
tamtą chwilę
Chcą i
chcę
Com
zaprzepaścił
Przyjdź
we śnie
Gdy czas
się nie cofa
Ł a p a n i e
m o t y l i
O
motylach nożna wiele
Igłą w
tułów
Jest na
korku
Jest w
gablocie
Szkoda go
Nadaje
się na wiersz
Paź i
pawik
Kolory
kobiety
Trzepoczą
skrzydła
Niedostępne
Miękkie i
wilgotne
Te są
motyla
Prawdziwe
To było
mgnienie
Uniosły
się w dal
W niebyt
Dla mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz