10, 04, 2016
Za innych
i dla wielu, bezsenną nocą napisano,
W
rocznicę katastrofy, w sposób staroświecki
I ułomny,
by wyrazić niepokój o nasze losy.
K r ó l e s t w o n i e d l a
C i e b i e
Chcieli
ogłosić Cię Polski królem,
A Tyś
obdarzył nas takim bólem?
Ciebie,
co królem jesteś kosmosu,
Królem
masz zostać większością głosów?
Królem
narodu, co rozmodlony,
Pragnie
dla Ciebie z cierni? korony?!
Królem
chcą Ciebie w takiej ojczyźnie,
W której
nie kocha bliźniego bliźni?
Kolejną
karą ta katastrofa.
Spada na
naród, co niby kocha
Matkę i
Syna, co cierpiał dla nas.
Lecz miłość taka jest oszukana.
Zgoda, co
miała połączyć społem,
Jak przed
wiekami toczy się kołem.
Oto w tym dziele nie lepsi słudzy
Twoi. Na
lepszych i gorszych ludzi
Dzielą,
nie pomni Mistrza przesłania.
Sprzeniewierzenie
to wybacz Panie
Za
grzechy nasze nowa pokuta?
Ojczyzna
nasza będzie zatruta?
Jak przed
wiekami, Mojżesza plemię,
W darze
dostało od Ciebie ziemię,
Coś Abrahamu wskazał z oddali.
Tako
przodkowie kraj nasz dostali.
Jak
Izraela lud ukarany
Za Ci
zadane śmiertelne rany,
Tako i
nasze plemię wyrodne
Swojej
ojczyzny było niegodne.
Cierpienia
nasze były niemałe.
Groby
rozsiane po świecie całym.
Wreszcie
ojczyznę podarowała
Historia.
Naród miał stać się skałą.
Po latach
przyszła pora do zgody,
W zgodzie
żyć maja wszystkie narody.
Świętego
zesłał nam Stwórca męża.
On miał
niezgodę w nas przezwyciężać.
Lecz się
w szeregi wdarło zza świata
Zło, co
poróżniło brata i brata.
Są lepsi,
gorsi w naszej ojczyźnie
Przestał
byś bratem bliźniemu bliźni.
Zgody nie
było, walka na noże.
Znów się
odwraca oblicze Boże.
Nie
wskażę tutaj kto nosicielem
Zła, bo
jest winnych tak bardzo wielu.
Niscy,
wysocy, w przebraniu czarnym.
Ci, co
chcą władzę całą zagarnąć.
Nawet,
gdy modlić się za męczeństwo,
Należy
razem. Zabrało męstwa,
By się
zjednoczyć w wspólnej żałobie.
Taką
powinność ma każdy człowiek.
Męczeńskie
groby są wielką skazą
I przy
nich modły słać trzeba razem.
Lecz
zadziałała polska przywara.
I za to
spada na winnych kara.
Bo Pan odwrócił od nich oblicze.
Będziemy
palić kolejne znicze.
Zło
wyrządzili bliźnięta bracia
Lecz
wielu myśli, działali kaci.
Na
wieczne czasy piętno nas kala.
Że ktoś w
modlitwie znalazł rywala.
Że ktoś
na grobie taniec chocholi
Zamiast
modlitwy odtańczyć woli.
Po
wieczne czasy ogłosił światu
Polak i
Polak nie są jak braty.
Za spawów
bliźniąt nieszczęście spada
Na nasze
dusze, radość sąsiada.
Odwrócił
od nas Pan swe oblicze.
Ból nas
dosięga, kolejne znicze
Nie
ogłaszajcie Chrystusa królem,
Żył
będzie pośród nas z wielkim bóle.
(Onegdaj
w Sejmie padła propozycja uchwały,
By
Chrystusa ustanowić królem Polski)
15, 04, 2016
Jesteśmy
świadkami początku końca
Naszej
wspólnoty w świecie chrześcijańskim.
Pozbawiamy się uznania i wpływu na
Tę wspólnotę. Czeka nas historyczna samotność.
Dla autora jest to bolesne. Kto myśli inaczej,
Niech tego nie czyta.
T a k o r
z e c z e W e r n y h o r a
Onych
ochrypłe gardła od krzyku,
Onych
spojrzenia pełne błyskawic,
Nienawiść
niosąc w bojowym szyku,
Przyszłość
nam nasza próbują strawić
W szereg
ustawić chcą nasze mózgi,
Coraz nam
bielsze zbrudzić myślenie.
Kto
będzie przeciw, to temu rózgi
Lub może
nawet grobowy wieniec.
Błędnymi
ścieżki chodzi historia.
Ci co na
barkach los nasz dźwigają,
Rządni od
ludu prostego glorii.
W zamian
obietnic niepewnych dając.
Przywykli
machać świętą nam flagą,
Na
pół dzieliwszy miłość ojczyzny,
Przydali
sobie prawdy powagę.
W dziejach zakwitną kolejne blizny.
A
przyjacioły klaskają w dłonie,
Ukryci z
dala, ukryci z bliska.
Niechaj
nadejdzie wreszcie ich koniec,
Nienawiść
do nich duszę nam ściskać.
Były
kibitki, były gułagi
I "Arbeit" bramy w polach rozsiane.
Cóż, nie
udało się skończyć sagi.
Ich kraj
jest jeszcze nie zaorany.
Mamy
przyjaciół u nich tak wielu.
Jak nam
są cenni, nawet nie wiedzą.
Jedni w
urzędach, inni w kościele.
Jedni
daleko, inni za miedzą.
Tako więc
wróżę, słuchając złości,
Bramy
otwiera ten wódz skrzydlaty
Losów
tragicznych dla potomności.
Historia
niesie gorzkiego mata
Przyjdą
niedawni nam "przyjaciele"
I
pocałunek ognisty złożą,
A ci
prawdziwi wtedy w kościele,
Poproszą
dla nas o pomoc Bożą.
Byli już
tacy skąpo rozumni.
W duszy przeklęte
fatum nam siedzi
Pewnie
nas czeka znów wieko trumny
Gdy nie
zrobimy z dziejów spowiedzi.
Oby nie
doznać tych chwil ostatnich,
Gdy
odpychani wrogość okażą.
Pomocy
nie da naród nam bratni.
Bo to się
w dziejach nam nie przydarza
(Wernyhora,
ludowy wróżbita ukraiński z XVIII w.,
Wieszczący
upadek Rzeczpospolitej, zacytowany
Przez
Juliusza Słowackiego, Seweryna Goszczyńskiego
A Stanisława Wyspiańskiego w "Weselu")
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz